ŚWIADECTWA WIARY... RADOŚCIĄ TRZEBA SIĘ DZIELIĆ!

JEŻELI CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOIM ŚWIADECTWEM - NAPISZ DO NAS: mlodzi@archwarmia.pl
Natalia (l. 17), Bartoszyce: "Przez ostatnie 2 lata pozycja Boga w moim życiu ulegała wielkim zmianom. Wiary nauczona byłam od urodzenia – i w tym tkwił problem. Potęgi Boga nie można się wyuczyć, ją trzeba poczuć. Przełomowym momentem w moim życiu były rekolekcje oazowe, w których miałam okazję uczestniczyć w wakacje 2015r, a dokładniej moment przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Bałam się go. Ksiądz ostrzegał, że dla Boga to poważny znak, że chcemy Jego interwencji w naszym życiu – co za tym idzie – godzimy się na wszystkie zmiany jakie nam przygotował. Było mi ciężko, bo jedyne bliskie osoby, które na tamten moment miałam to dwie przyjaciółki i chłopak, z którym także nie układało się zbyt kolorowo. Nie chciałam zostać zupełnie sama, a przecież miałam się godzić na wszystko i taką opcję także powinnam wziąć pod uwagę... Pomimo tego, zdecydowałam się podjąć to wyzwanie z Bogiem. W końcu jeżeli faktycznie istnieje, nie będzie chciał dla mnie źle, a jeżeli nie istnieje, to nic nie stracę. Po kilku dniach po wyznaniu Chrystusa jako Pana, byłam pewna, że to tylko jedna, wielka ściema. Założyłam, że może faktycznie Bóg jest, ale mojego życia przemieniać zdecydowanie nie zamierza. Miało się zmieniać wszystko, a nie zmieniło się nic... Wróciłam z rekolekcji i chciałam powrócić do codzienności. Wtedy moje życie zaczęło się obracać o 180 stopni. Wpierw Bóg zaczął wpływać na moje znajomości. Odebrał mi stare przyjaciółki, które obecnie wpadły w złe towarzystwo, a na to miejsce podarował mi wspaniałych ludzi, których kocham nad życie. Następnie zmianie uległ mój charakter, postrzeganie świata, poglądy, osobowość. Z raczej cichej i ponurej osoby, przemienił mnie na żywiołową dziewczynę, która chce dzielić się Bożą miłością ze wszystkimi. Znacznie poprawiły się także moje relacje z chłopakiem. Kłótnie, które kiedyś stanowiły podstawę naszego związku, są obecnie rzadkością. Za to wszystko jestem Bogu niezwykle wdzięczna. Uczynił mnie szczęśliwym człowiekiem. Dlaczego? Tylko dlatego, że tego chciałam i to wyznałam. I na tym właśnie polega szaleństwo mojej wiary – dostaję wszystko o co proszę. Cała filozofia". 
Paweł (l. 18), Bartoszyce: "Co Bóg uczynił w moim życiu? Jak Go poznałem i jak z Nim żyję? Długo zastanawiałem się co mogę powiedzieć... Może zacznijmy od początku. Moja rodzina jest wierząca, modliliśmy się razem, chodziliśmy do kościoła. Sam uczęszczałem na różne "religijne konkursy", w dodatku jestem ministrantem. Wszyscy od małego powtarzali mi, że będę księdzem. Może jakąś tam wiedzę o Bogu miałem, ale nigdy tego nie rozumiałem. Pewnego dnia ksiądz zaprosił mnie na wzięcie udziału w 16 dniowych rekolekcjach. Nie chciałem tam zbytnio jechać (stwierdziłem, że to miejsce nie jest dla mnie). Pewnie nic innego mnie by tam nie czekało tylko ciągła modlitwa, ludzie drętwi i słuchanie różnych wykładów nudnych jak "falki z olejem". Kiedy tam jednak przyjechałem zaskoczyłem się pozytywnie, ludzie grali w piłkę, leciała muzyka, ludzie tańczyli, śmiali się. Stwierdziłem, że dam temu miejscu szansę. Te 16 dni było dla mnie jednymi z najlepszych dni w moim życiu. Dowiedziałem się, że Bóg tak naprawdę mnie kocha i, że nie jestem samotny, mimo że wcześniej tak uważałem. Bóg Ojciec czekał na mnie 17 lat, ale postawił na mojej drodze odpowiednich ludzi,  bym mógł Go lepiej poznać i mu zaufać. Dziś wiele osób dziwi się, co stało się dawnemu Pawełkowi, który lubił wypić, zapalić a obecnie zachowuje się dziwnie; nosi jakieś dziwne wisiorki na szyi, udostępnia śmieszne posty na facebooku, jeździ do różnych miast na jakieś czuwania. Muszę jednak powiedzieć, że nie żałuję, że zaufałem Bogu. Dzięki niemu poznałem wielu wspaniałych ludzi, nowych przyjaciół i najwspanialszą dziewczynę. Wybranie Jezusa, jako Pana i Zbawiciela było jedną z najlepszych decyzji. A ty? Zaufasz Jemu?"
Asia (l. 18), Olsztyn: Czym jest dla mnie świadectwo? Myślę że jest to dla mnie widzialne działanie Boga wśród ludzi którzy mnie otaczają. Więc moja wielka, prawdziwa przyjaźń z Ojcem zaczęła się mniej więcej 3 lata temu. Wtedy to pojechałam pierwszy raz na rekolekcje, które powiem szczerze były ciekawe ale bardzo poważnie w porównaniu do standardowego opisu "Oazy". Ale pamiętam że pierwsze co poczułam po dotarciu w wyznaczone miejsce to prawdziwe szczęście. To było całkiem coś innego niż w szkole czy w domu to szczęście przepełnione miłością, i taki był też dom do którego trafiłam na rekolekcje. W moim domu zawsze było dobrze, nie brakowało nam nigdy niczego. Wydaje się życie jest idealne mam wspaniałą przyjaciółkę, kochającą rodzinę ale jednak zawsze czułam pewien rodzaj pustki, pewien brak miłości. Zawsze byłam kojażona jako ta druga, ta cicha, grzeczna i nudna dziewczyna. Mało kto znał mnie jako pełną życia i radości osobę. Dzięki oazie zmieniło się wszystko dosłownie 180 stopni. Z skrytej pełnej kompleksów dziewczyny stałam się osobą otwartą, naprawdę szczęśliwą, nie bojącą się powiedzieć tego co ma na myśli. A najbardziej wdzięczna jestem Bogu za przyjaźń, to czego doświadczam jest dla mnie cudem Boskim. Niesamowici ludzie przepełnieni miłością i tak pozytywną energią po prostu cieszący się z życia, to dzięki nim zrozimiałam że należy w szarej żeczywistości dostrzegać najmniejsze głupoty z których należy czerpać radość. Sądę że zawiązałam przyjaźnie na całe moje życie. A plusem tego jest to że mam nocleg w większości miast w Polsce. Ale nie zawsze jest kolorowo tak samo jak wszyscy przeżywamy kryzysy. Czasem myślę że w porównaniu z problemami moich przyjaciół czy ludzi których poznałam na oazie Moje są tak na prawdę niczym. Ale jednak. Gdy już zrozumiałam że po mimo wszystko Bóg zawsze będzie mnie kochał, że nigdy ze mnie nie zrezygnuje to brakowało mi przy mnie osoby która by tą całą Bożą miłość mi przekazała raczej by mnie nią obdarowała. I tak po dość długim czasie na nareście nadeszły wakacyjne rekolekcje na których to poznałam moją pierwszą prawdziwą miłość. I stało się Bóg znowu mnie wysłuchał i sprawił że jestem szczęśliwa naprawdę szczęśliwa. To co on robi z moim życiem jest niesamowite każdego dnia dostaję tak wiele powołań, można by powiedzieć że zaczełam życie apostoła. Wyjeżdżam w praktycznie każdym wolnym czasie i staram się świadczyć moim życiem o miłości Chrystusa. Nie mówię tu o nawracaniu całej ludzkości ale wiem że wiele osób szanuje mnie za to o czym mówię lub co robię. A najwspanialsze jest to kiedy mogę się dzielić tą radością z innymi. Nie popadając w zbytnią euforię nie zapominajmy o żeczywistości. Nawet jak zaufasz i tak są momęty załamania. Życie jest trudne i okrutne czasem dzięki modlitwie jest łatwiej może lepiej ale to nie takie proste. Wspólnota jest wielkim oparciem ale czasem nie wystarcza. Są takie chwile kiedy nie masz już na nic siły ale są i takie kiedy jesteś naprawdę szczęśliwy i te powinniśmy kolekcjonować. Nie rezygnuj z Boga bo On nigdy nie zrezygnuje z Ciebie. Ja oddałam swoje życie W ręce Chrustusa, a ty zaryzykujesz?" 
Mateusz (l. 17), Garbno: "Wspólnota jest dla mnie taka oazą - czymś, co potrzebne do życia, odejściem od szarej rzeczywistosci. Często w naszych domach nie jest za dobrze, więc chcemy doświadczyć czegoś nowego. Właśnie takim miejscem jest Wspólnota. Jestem z tymi ludźmi bardzo związany. Pan Jezus dobrze się nim opiekuje. W Ruchu Światło-Życie odnalazłem NOWE ŻYCIE. Chwała Panu..."
Gosia (l. 18), Olsztyn: "Moje życie od chrztu było przy Bogu. Odkąt pamiętam w niedziele zawsze chodziłam do kościoła. Wydawałoby się ze jestem idealnym dzieckiem w którym żyje Jezus. Tylko, że ja widziałam to zupełnie inaczej. W niedziele poszłam do kościoła, a potem uważałam że ten dzień jest stracony. Zastanawiałam się jak wytrzymam te 45 min. Trwało to tak do gimnazjum, mój ulubiony wtedy ksiądz zaproponował mi rekolekcje o naprawdę trudnym i poważnym temacie. Pojechałam na rekolekcje - i przeżyłam szok! Ile osób znajduje się w tym domu rekolekcyjnym. Bałam się, ale czułam ze jestem tam potrzebna. Nie chciałam tam wracać, ale ta siła ciągnęła mnie jeszcze bardziej. Z każdymi następnymi rekolekcjami wracałam z coraz wcielasz ilością osób. Wakacyjne rekolekcje zmieniły mnie, pokazały Jezusa, który umarł za mnie, który mnie kocha i jest Miłosierny. Moja relacja z Bogiem myśle, że nie jest doskonała. Czasem nie dogadujemy się, denerwuje się, obrażam, ale najpiękniejsze jest to ze mogę do Niego wrócić, ponieważ On na mnie czeka! Mam jeszcze dużo do poprawienia w swoim życiu/postępowaniu, ale gdy Jezus mnie prowadzi już nic nie jest takie trudne, ponieważ nie ma rzeczy niemożliwych".
Agata (l. 18), Olsztyn: "WSPÓLNOTA? Najpiękniejsza sprawa na Ziemi. Tam można być tak naprawdę sobą, spotkać prawdziwych przyjaciół, ludzie są wspaniali, ale coś co jest najważniejsze to to, że można doświadczyć tam Boga. Tak Bóg jest wszędzie, ale we WSPÓLNOCIE jest inny, wyjątkowy".
Ula (l. 18), Malbork: Do kościoła chodziłam od zawsze. Nigdy nie byłam idealna (i nadal nie jestem), często upadałam. Długo zastanawiałam się o czym dać świadectwo. Czy ma to być opowieść o wypadku samochodowym, w którym i ja, i mama mogłyśmy zginąć? A może o rekolekcjach ONŻ 1, które przybliżyły mnie do Boga i pozwoliły zrozumieć wiele rzeczy? Koniec końców zdecydowałam, iż świadectwo to będzie trochę inne. Wybrałam właśnie tą sprawę, ponieważ jest w niej wiele przeżyć i tak konkretna odpowiedz, że wszystko, co nie dawało mi spokoju, odpłynęło. Będąc w V klasie podstawówki spodobał mi się pewien chłopak. Z czasem zrozumiałam, że to nie było tylko podobanie się, ale cos głębszego. Był to ministrant u mnie w parafii, więc wierzący i praktykujący. Stwierdziłam, że wybrałam całkiem nieźle. Usilnie próbowałam nawiązać z nim jakikolwiek kontakt. On najwyraźniej nie był zainteresowany. Mimo to nie poddawałam się. Oba parafialne wyjazdy na Lednicę przerodziły się w akcje obserwatorskie. Po czterech latach postanowiłam się poddać, ponieważ popełniłam zbyt dużo błędów, które drogo kosztowały „moja reputację”. Wszelkie metody zapomnienia nie działały! Nie pomagało zupełnie nic. Zawsze nadchodziła niedziela czy też dzień, w którym wracał do domu ze szkoły tym samym autobusem co ja. Minęło sześć lat od rozpoczęcia całej przygody, gdy zdecydowałam się pojechać na ONŻ 1. Mój plan na zapomnienie był jasny: zająć się kimś innym. Dalej nic. Kiedy usłyszałam, że mamy otworzyć Pismo Święte „na chybił trafił” (oczywiście zaraz po modlitwie o SŁOWO), miałam mieszane uczucia. Mama kiedyś opowiadała mi historię swojej znajomej, która dzięki Słowu Bożemu wyszła z trudnej sytuacji. Może ja także spróbuję? Może i mnie się uda? Otworzyłam Biblię na takim fragmencie: „Nie otwieraj swego serca każdemu człowiekowi, abyś nie usunął od siebie szczęścia.” Po przeczytaniu rozpłakałam się. Wszystko było jasne! Przypomniałam sobie wszystkie momenty, w których cierpiałam z powodu nieodwzajemnionego uczucia, każdą łzę. I zrozumiałam. Zrozumiałam, że pamiętać o nim będę zawsze, ale nie mogę tak bardzo angażować się, żebym była nieszczęśliwa z tego powodu. Ostatnio w internecie zauważyłam zdjęcie, na którym był Jezus i podpis: „Dla świata możesz być nikim, ale jest KTOŚ, dla kogo jesteś całym światem.” Ważne jest to, że kocha mnie Pan.
Karolina (l. 18), Olsztyn: "Od najmłodszych lat, rodzice w każdą niedzielę prowadzili mnie na Mszę świętą. Jestem im za to wdzięczna, ponieważ od małego w ten sposób starali się uczyć mnie przyjaźni z Bogiem, ale mając te kilka lat i wiele nie wiedziałam o Panu Bogu. Każdego wieczoru modliliśmy się całą rodziną. Myślałam, że w moim życiu jest dobrze i lepiej być nie może. Teraz jestem świadoma tego, że się myliłam. Moje życie przybrało zupełnie inny obrót dwa lata temu, kiedy to pierwszy raz pojechałam na rekolekcje. W domu, do którego pojechałam czułam się w pełni szczęśliwa. Jeszcze nigdzie nie doświadczyłam większego szczęścia od tego, którego tam doznałam. Już na wejściu poczułam miłość, która biła od każdego. Tam, pozdejmowałam wszystkie „maski” z siebie i zobaczyłam jaka jestem naprawdę. Dostrzegłam to, co zawsze się gdzieś ukrywało w moim życiu, a co najważniejsze.. otworzyłam się na Boga i ludzi. Jestem zdziwiona patrząc, jak dzięki nim mogę być radosnym człowiekiem. Jestem wdzięczna Bogu, za to wszystko co zrobił dla mnie, aby pokazać mi wszystkie wartości jakie są obecne w moim życiu. Dopiero wtedy pozwoliłam mu tak naprawdę wejść do mojego życia. Poznałam jego nieskończoną dobroć, którą doświadczam na co dzień. Dzięki Niemu mam wszystko czego potrzebuję. Staram się doceniać i cieszyć z każdej drobnostki, którą On mi daje. Pokazał mi prawdziwą miłość i zmienił mnie na pozytywną osobę. Nie wiem co bym bez niego zrobiła, kim bym teraz była. Dobry Bóg daje mi to czego potrzebuję. Postawił na mojej drodze wspaniałych przyjaciół, pełnych energii, z którymi mogę cieszyć się z rzeczy, które otrzymujemy. Wiadomo, tak jak każdy z nas, mam gorsze chwile w swoim życiu, ale wiem, że gdy upadnę to Bóg pomoże mi powstać. Staram się nie myśleć o tych gorszych momentach, tylko doceniać te dobre, które On pozwolił mi przeżyć. Bóg jest moim najlepszym przyjacielem. Zawsze mnie wysłuchuje, jest ze mną w każdym momencie. Nikt inny nie podarował mi tyle dobra co On. To, co on robi z moim życiem jest nie do pojęcia. W wolnym czasie jeżdżę do różnych miejsc i pokazuję jak Bóg potrafi wiele zmienić, tylko dlatego, żeby było nam lepiej. Cieszę się, że mogę dzielić się radością z innymi ludźmi. Wielkim wsparciem jest dla mnie wspólnota, bo dzięki niej nauczyłam sie rozmawiam z Bogiem zarówno o dobrych chwilach, jak i o tych złych. Mysle, ze oddanie swojego życia Bogu, było najlepszą decyzją jaka podjęłam w życiu, bo widzę tego owoce. Tak jak mówiłam, nie zawsze jest kolorowo, ale Bóg z każdej sytuacji potrafi wyprowadzić dobro, wystarczy tylko Mu zaufać. Bóg kocha Cie takim jakim jestes, bez względu na czym stoisz On zawsze z Toba jest. A czy Ty Pamiętasz o tym?